Wiek XIX - cz. II
Budowa portu
Kasa oszczędności
Las i promenada
Trochę o gospodarce
Spacer po Łebie
Budowa portu
Do tej pory miasteczko żyjące z morza nie miało porządnego portu. Płytka rzeka Łeba po każdym sztormie stawała się w ujściu nieżeglowna i cumujące na niej kutry musiały przymusowo stać na sznurku. Regulacja koryta i budowa falochronów stawały się koniecznością. O ile małe łodzie rybackie bez problemów pokonywały mielizny, o tyle kutry musiały mieć odpowiednią głębokość wody. W celu odprowadzenia mas wody uchodzących z jeziora Łebsko, należało najpierw stworzyć odpowiedniej szerokości ujście, następnie poprowadzić nurt w szerokim i głębokim korycie do morza.
Roboty rozpoczęto w 1884 roku, właśnie od strony jeziora. Technika czerpalna nie była jeszcze tak rozwinięta jak obecnie i większość prac wykonywano ręcznie. Czerpaki, taczki i łopaty plus wysiłek ludzki, były podstawowymi narzędziami przy pogłębianiu. Na skutek poszerzenia polikwidowano liczne meandry i zlikwidowano łachy, a wydobytego gruntu użyto do podniesienia terenu na prawym brzegu. W ten sposób uchroniono okoliczne pola i łąki przed wylewami. Po upływie trzech lat prace regulacyjne weszły na obszar portu i przystąpiono do ,,prostowania" ostatniego odcinka rzeki.
Do tamtej pory rzeka miała swoje ujście ok. 400 metrów na wschód od obecnego. Pozostałością i urokliwą pamiątką z tamtego okresu jest fragment starorzecza, zwany Łabędzim Stawkiem. Łącznie przez wieki, od czasów Starej Łeby, ujście przesunęło się o około kilometr na wschód, a teraz 400 metrów ,,odzyskano". Roboty ziemne i czerpalne związane ze zmianą ujścia, zakończono w 1890 roku.

Mapa powstała pomiędzy 1900, a 1903 rokiem, na której widzimy rzekę Łebę po regulacji. U góry po prawej stronie (strzałki) znajdowało się dawne ujście do morza. Proszę zwrócić uwagę na portowy, nieuregulowany jeszcze odcinek kanału Chełst, pomiędzy rzeką a miastem.
Od tamtego czasu do dnia dzisiejszego, odcinek rzeki pomiędzy jeziorem Łebsko a morzem, potocznie nazywany jest Dużym Kanałem. W omawianym okresie prowadzono też roboty na kanale Chełst (Mały Kanał), przystosowując go do pełnienia funkcji portu rybackiego. Spotkałem się kiedyś z publikacją pewnego historyka, który twierdził, że w omawianym okresie kanał Chełst powstał od podstaw.
Nic bardziej błędnego. Połączenie jeziora Sarbsko z morzem w miejscu obecnego kanału, jest przedstawiane już na dawnych, nawet XVII-wiecznych mapach, które należy przyjąć za dowód. Poza tym od wieków na Strudze Młyńskiej, jak to dawniej nazywano kanał, pracował młyn wodny zlikwidowany w 1855 roku.
Władze miasta dla pokrycia niedoboru środków finansowych na budowę portu, posunęły się do ciekawego i niestety nieudanego triku. Mianowicie zrzekły się na rzecz skarbu państwa sporej połaci wydm nadmorskich, w zamian za przyznanie dodatkowych pieniędzy. W ten sposób z zasobów terytorialnych wykreślono 67 hektarów terenu w pobliżu ujścia rzeki i kilka tysięcy mórg w okolicach Stilo.
Ustalenia miały charakter ustny, mimo to sprawa nabrała rozpędu, ale w międzyczasie doszło do zmiany urzędników odpowiedzialnych za ten odcinek i nowi o niczym nie wiedzieli. W ten sposób ojcowie miasta pozbyli się terenu, nie dostając złamanego grosza w zamian.
Kolejno w harmonogramie robót stało wybudowanie mola wschodniego. Była to inwestycja bardziej zaawansowana technicznie, a więc i bardziej czasochłonna. Z pewnością prace były wstrzymywane lub ograniczane z różnych powodów, np. atmosferycznych, gdyż oddanie tej inwestycji nastąpiło dopiero na przełomie 1898/99 roku.

Ilustracja jest dużym powiększeniem fragmentu widokówki z 1900 roku. Po lewej stronie widzimy nowe ujście rzeki Łeby do morza i molo wschodnie. Krótko po wykonaniu tej karty przystąpiono do budowy mola zachodniego. Na ilustracji po prawej stronie widzimy dworzec kolejowy.
Po zakończeniu działań na tym odcinku, rozpoczęto budowę mola zachodniego. Była to konstrukcja betonowa wypełniona przy gruncie kamieniami, a nad powierzchnię wody wystawały skośne filary wysokości około 2 metrów, zwieńczone nawierzchnią. Prace zakończono w 1908 roku. Łącznie oba mola budowano przez 18 lat, a cały port wraz z pogłębieniem Dużego Kanału, przez 24 lata.
Do realizacji tych inwestycji, razem z groblą i nabrzeżami, zużyto prawie 56 tys. metrów sześciennych betonu, 65 tys. metrów sześciennych kamieni i gruzu, blisko 4 tys. ton stali (wg Willy Gillmanna) oraz bliżej nieokreśloną ilość drewna. Molo wschodnie przystosowano do celów spacerowych i tym samym powstała piękna promenada, od mostu w centrum miasta do główek portu. Oba obiekty pełniły przede wszystkim funkcję ochronną, dzięki temu podniosła się funkcjonalność portu i bezpieczeństwo jego użytkowników.
Niestety, niezmienna pozostała odwieczna bolączka związana z zamulaniem ujścia rzeki w czasie sztormów i silnych wiatrów. Niektórzy rybacy twierdzili nawet, że nowe mola i regulacja koryta rzeki, tylko nasiliły proces spłycania. W związku z tym władze zdecydowały się na sprowadzenie na stałe do Łeby pogłębiarki parowej, dzięki której na bieżąco usuwano nadmiar piasku z portu i toru wodnego. Pierwsza pogłębiarka nazywała się "Stolpmünde" (Ustka).
Innym powodem do narzekań było stosunkowo wąskie, otwarte na północ wejście, które w czasie nawet niewielkich sztormów stawało się bardzo niebezpieczne dla wpływających jednostek. Jak pokazała historia, w ciągu minionych dziesięcioleci wiele kutrów rybackich rozbiło się o główki portu lub zostały w ich pobliżu wyrzucone na płyciznę. W niektórych przypadkach te katastrofy pociągnęły za sobą ofiary śmiertelne. Z końcem XX wieku molo zachodnie zostało pokaźnie wydłużone, a wejście do portu umieszczono od wschodniej, znacznie bezpieczniejszej strony.

Fotografia z 1908 roku, przedstawiająca gotowe mola.

Molo zachodnie na widokówce z 1920 roku.

Wizyta łodzi admiralskiej w Łebie na widokówce wysłanej w 1910 r. Po lewej wschodnie molo. Pobyt admirała w Łebie miał związek z dużymi manewrami Cesarskiej Marynarki Wojennej w dniach 10-15 lipca 1907 roku, połączonymi z ostrym strzelaniem do celów nadbrzeżnych w rejonie obecnej plaży B.

Nie lada sensacją i atrakcją dla mieszkańców i turystów w dniu 11 lipca 1907 roku, była wizyta niemieckiego pancernika "Schwaben" na redzie portu w Łebie. Statek wybudowano w 1901 roku, posiadał cztery działa artyleri głownej, kaliber 240 mm i 12 tys. ton wyporności.
W okresie powstawania falochronów (mola) budownictwo hydrotechniczne już powszechnie korzystało z betonów cementowych. Wynalazcą cementu był angielski murarz, Joseph Aspdin, który w 1824 roku uzyskał patent. Jego kolor przypominał mu skały w Portland, więc daleko nie szukając nazwał go cementem portlandzkim. Kolejnym przełomem w budownictwie było zastosowanie zbrojenia stalowego do wzmacniania betonu.
Na pomysł zastosowania żelbetonu wpadł przypadkowo francuski ogrodnik Joseph Monier z dwójką przyjaciół. Zastanawiali się oni, w jaki sposób wytworzyć dla roślin duże donice, które zarazem byłyby lekkie i wytrzymałe. Wytwarzane z tradycyjnej gliny były ciężkie i łamliwe, z drewna nietrwałe, a z samego betonu kruche. Eksperymentalnie włożyli do formy zbrojenie z drutu i zalali betonem.
Efekty przeszły najśmielsze oczekiwania - to było to, czego szukali. Monier wiele się nie zastanawiał i w 1867 roku zgłosił patent. Dwadzieścia lat później prawa do wynalazku odkupił Niemiec G.A. Wayss i nastąpiła światowa ekspansja pomysłu ogrodników w budownictwie. W krótkim czasie doświadczono, że stosowanie odpowiednich domieszek i dodatków do betonu, pozwala na wykorzystywanie go w budownictwie hydrologicznym w środowisku słonowodnym. Takim to sposobem można było wybudować w Łebie dwa solidne mola z zastosowaniem niedawnych wynalazków.

Widokówka z początków XX wieku. W głębi widoczny niewielki statek z napędem parowym.

Widokówka z 1907 r. Na głównym planie pogłębiarka "Stolpmünde". U góry po lewej wskaźnik wiatru, znajdujący się u nasady wschodniego mola.

Widokówka przypuszczalnie z 1907 roku (brak grobli przy molo zachodnim), przedstawiająca mola i widok na morze. Niestety nie wiemy z całą pewnością, co było przyczyną tak licznego zgromadzenia ludzi na molo wschodnim. Z dużym prawdopodobieństwem chodziło tu o manewry floty w lipcu 1907 roku. Napis na widokówce głosi: "Pozdrowienia z kąpieliska bałtyckiego Łeba na Pomorzu. Molo i spokojne morze"

Port w Łebie na widokówce z ok. 1920 r.

Kolorowana widokówka z drugiej dekady XX wieku, przedstawia kanał portowy u wyjścia w morze. Po prawej stronie widzimy maszt sygnalizacyjny z wiatrowskazem.

Dzwon mgłowy znajdował się u nasady wschodniego mola i był uruchamniany ręcznie w czasie mgły i obfitych opadów. W głębi widoczny Dom Kuracyjny. Widokówka z lat 30. XX wieku.

Wejście do portu w roku 1937. Molo wschodnie było wyłożone poligonalnymi płytami kwarcytowymi, dzięki czemu budowla stwarzała monumentalne wrażenie.

Lata 30. Wejście do portu widziane z "wnętrza" kanału. Mola w Łebie, obok domu kuracyjnego, były najczęściej przedstawianym motywem na widokówkach.

Lata 30. XX wieku. Kutry rybackie cumujące na kanale Chełst przy nabrzeżu południowym. Zdecydowana większość tych kutrów była używana jeszcze przez długie, powojene lata. Z uwagi na drewniane poszycie, łebianie nazywali je po prostu "drewniakami".
Kasa oszczędności
W XIX wieku na terenie Niemiec szeroko rozwinęła się sieć kas oszczędnościowych, noszących nazwę ,,Sparkasse". Był to normalny bank, kładący główny nacisk na obsługę klienta masowego. Pierwsza Sparkassa powstała w 1778 roku w Hamburgu i od tego czasu ta instytucja znajdowała się w szybkim marszu rozwojowym. Już w 1836 roku posiadała 300 banków, a 25 lat później ich liczba wzrosła do 1200.
Na ziemi lęborskiej pierwsza Powiatowa Kasa Oszczędności powstała w stolicy powiatu w styczniu 1848 roku. Jej siedziba mieściła się przy obecnej ulicy Waryńskiego. Powstała w późniejszym okresie konkurencyjna Miejska Kasa Oszczędności, ulokowała się kompleksie ratusza, przy dzisiejszej ulicy Armii Krajowej.
*) Sparkasse w dosłownym tłumaczeniu oznacza kasę oszczędności.

Stadt Sparkasse, czyli Miejska Kasa Oszczędności w Lęborku (po prawej) sąsiadowała z ratuszem. Obecna ulica Armii Krajowej dawniej nosiła nazwę Paradestrasse, czyli ulica Paradna. Nazwa była rzeczywiście adekwatna do charakteru przyulicznej zabudowy. W okresie Polski Ludowej ulica ta nazywała się Bohaterów Stalingradu. Widokówka z okresu międzywojennego.
Wzrost zainteresowania mieszkańców Łeby usługami bankowymi świadczonymi przez placówkę powiatową spowodował, że w lutym 1885 roku uruchomiła ona w miasteczku swój oddział. Sparkassa była zlokalizowana na końcu obecnej ulicy 11 Listopada pod numerem 10. Obecnie w tym miejscu stoi wielorodzinny budynek mieszkalny.
Dzięki temu udogodnieniu nie trzeba było jeździć z pieniędzmi do powiatu w celu uregulowania należności, ani zwracać się do lichwiarzy po pożyczkę, ale również można było bezpiecznie lokować oszczędności.


Kreissparkasse, Zweigstelle Leba - Powiatowa Kasa Oszczędności, oddział w Łebie. Bank ten mieścił się w nieistniejącym już dzisiaj budynku przy ul. 11 Listopada.
Działalność tego banku zakończyła się w momencie wkroczenia sowietów do Łeby, w dniu 10 marca 1945 roku. Jeden z byłych mieszkańców miał swego czasu w ręku powojenny dokument z przesłuchania pewnego wpływowego łebianina przez zachodnich aliantów. Posłuchajmy co zeznał ów tajemniczy mężczyzna na temat kasy oszczędności:
,,Jak się dowiedziałem, w oddziale Powiatowej Kasy Oszczędności (Kreissparkasse) w Łebie znajdowały się ponad 2 miliony marek, które wpadły w ręce wroga. W magistracie pozostały też akta. Ponieważ kasa powiatowa nie wywiozła ksiąg bankowych na zachód, dlatego duża część oszczędzających poniosła straty w wyniku działalności wroga. Do dzisiaj walczą oni o wyrównanie strat i uznanie swoich wkładów. Niestety tylko niewielu to się udało, pomimo że przedłożyli numery książeczek i wysokości oszczędności. Prawo nie dopuszcza do uznania roszczeń tych oszczędzających, którzy nie posiadają wymaganych dokumentów" *.

Książeczka oszczędnościowa Powiatowej Kasy Oszczędności w Lęborku, oddział w Łebie. Założono ją w 1941 roku, a ostatniego wpisu dokonano w 1944 r. Po wojnie wkład na tej książeczce został uznany i zrewaloryzowany dopiero w 1954 roku.
Las i promenada
Do lat 80. XIX wieku w Łebie nie było ani jednego skupiska drzew, które moglibyśmy nazwać laskiem. Smutny to musiał być krajobraz, zwłaszcza smagany zimowymi wichrami. Ze świecą było szukać brzóz czy sosenek na wydmach nadmorskich albo w rejonie obecnego Czarnego Stawku (Łabędzi Staw). Pierwszych zadrzewień dokonano w okolicach Mampedüne, w kierunku na jezioro Sarbsko. Eksperymentalnie obsadzono tam jedną morgę sosną i poczekano co z tego wyrośnie. Okazało się, że drzewa doskonale się przyjęły, dlatego z roku na rok rozszerzano powierzchnię nasadzeń, aż powstał las na współczesnym obszarze.